Jak odliczyć rozrywkę w ramach nowej ustawy podatkowej

Dziwną częścią ustawy o ulgach podatkowych i zatrudnieniu z 2017 r. jest fakt, że wydatki na reprezentację nie podlegają już odliczeniu. Proszę pozwolić mi wyjaśnić kilka rzeczy. Czy nam jako księgowym się to podoba czy nie, 80 procent naszej pracy to sprzedaż.

Pozwól mi wyjaśnić Orlando na chwilę. Kiedy mówię Orlando, pewnie myślisz, że Disney i Universal, może nawet Sea World. Ale obszary turystyczne są po drugiej stronie miasta, a jeśli tu mieszkasz, unikasz tej części miasta jak zaraza.

Urodziłem się w Indianapolis i mieszkałem tam do 2 roku życia. Wraz z zamiecią w 1974 roku, moi rodzice przenieśli nas do Orlando, gdzie byłem przez całe życie. Największe miasta na Florydzie to Miami, Jacksonville i Tampa.

Orlando, do niedawna, był uważany za rynek wtórny. Naszym wielkim roszczeniem do sławy było, wbrew wszelkim przeciwnościom, wylądowanie zespołu NBA w 1988 roku. Około siedem lat temu mieliśmy małą drużynę piłkarską ligi o nazwie Orlando City. Zdominowali oni mniejsze ligi, zdobywając tytuł każdego roku. Ostatecznie Major League Soccer (MLS) zwrócił uwagę, a trzy lata temu otrzymaliśmy zespół MLS, używając tej samej nazwy, aby stać się Orlando City Soccer Club. Bilety sezonowe są wyprzedawane, a bilety na mecz w Orlando City są najgorętsze w mieście. Nie wspominając już o tym, że tylko około półtorej godziny drogi stąd mamy zespół NFL, Tampa Bay Buccaneers.

Szczerze mówiąc, wszystkie nasze drużyny są do bani. A wszystkie drużyny, poza Bucs, sprzedają większość swoich gier. Nasza firma ma do czynienia z wieloma dużymi firmami, a ja widziałem Orlando City oddalone o milę. Mamy bilety sezonowe, cztery rzędy od boiska. Mamy też bilety sezonowe Bucs.

Na każdym meczu zabieramy ze sobą klienta lub oddajemy bilety, aby albo zamknąć dużą sprawę, albo zadowolić długoletniego klienta. Mamy cztery bilety, a ja i moja żona zazwyczaj zabieramy właściciela firmy i jego żonę na mecz. Ludzie chcą robić interesy z ludźmi, z którymi mają osobiste relacje. Plus, to dobrze, że klient widzi, jak spuszczasz włosy, wypijasz kilka piw i jesteś człowiekiem.

Te bilety nie są tanie, tak przy okazji. Kosztują kilka tysięcy dolarów. Zamknęliśmy jednak tak wiele dużych transakcji z naszymi klientami, że koszt nie ma dla nas znaczenia. Chcę jednak mieć możliwość odliczenia tych wydatków. Są one konieczne i zwyczajne, nie mówiąc już o tym, że usprawniają nasz biznes. Ten wyrok został wydany przez amerykański sąd podatkowy, aby ustalić, czy coś jest legalnym wydatkiem, czy nie. Jeśli jednak rozrywka jest wyraźnie wyłączona jako wydatek, to nie ma znaczenia, kiedy Sąd Podatkowy mówi, że nie można jej odliczyć. A może ty możesz?

Dużo o tym myślałem. Zabranie klienta do gry i zawarcie umowy można uznać za rozrywkę. Klient ma być zabawiony przez grę i doświadczenie.

Ale co ja właściwie próbuję zrobić z tymi grami? Albo staram się uszczęśliwiać długoletniego klienta, albo staram się zawrzeć umowę. Zazwyczaj nie mogę nawet powiedzieć, jaki był końcowy wynik gry, ani jakie były szczegóły. Więc, czy nie byłoby bardziej właściwe powiedzieć, że jestem reklamą?

Przerwijmy to na chwilę. Podczas tych gier, ja poznaję klienta, a klient poznaje mnie. Moja żona poznaje żonę klienta. To, co robię, to sprzedaję siebie i moją praktykę. W końcu zacznę tłumaczyć, jak robimy rzeczy inaczej, ile pieniędzy możemy zaoszczędzić i sadzić nasiona. Zazwyczaj, w następnym tygodniu klient podpisuje list zaręczynowy i wychodzimy. Czyż nie jest to właściwie definicja reklamy? Chodzi mi o to, że nie jest to daleko posunięte, jak owijanie pojazdu w logo mojej firmy, używanie go w reklamie telewizyjnej i wydawanie całego samochodu jako reklamy. To jest stara szkolna sieć. Synonimem sieci jest reklama. Co robimy w sieci? Jesteśmy reklamą.

Kiedy pierwszy raz poszedłem na własną rękę, pomysł mojej żony polegał na tym, aby dołączyć do dwóch lub trzech izb handlowych, gdzie chodzilibyśmy na śniadania lub obiady, i sieci. Nie zapisywałem tego jako rozrywki – to była reklama. Czym to się różni?

Teraz, zanim zaczniesz być z tym słodki, każda sytuacja jest inna. Nie myśl, że wszystko, co kiedyś odpisywałeś jako rozrywkę, to reklama, bo tak nie jest. Jednak w tym przypadku myślę, że mam całkiem niezły argument.