Microsoft “Election

przez Josha Sacksa

Jak wielu Amerykanów w tym tygodniu, po raz kolejny mam do czynienia z tą kłopotliwą, czteroletnią zagadką: czy zastąpić zasiedziałego, który w większości dobrze mi służył, rywalem, który oferuje radykalnie nowy kierunek. Zgadza się, muszę podjąć decyzję, czy uaktualnić system do Windows 8. Oh, i muszę również zdecydować, na którego kandydata na prezydenta zagłosować.

W tym roku te decyzje nie różnią się tak bardzo, jak się może wydawać. Na papierze, Windows 7 obiecał dużą poprawę w stosunku do swojego poprzednika, Visty – co, podobnie jak jego polityczne następstwo, nie było szczególnie wysoką poprzeczką do wyjaśnienia. Był zgrabny, dobrze wyglądał na dużym ekranie i dawał nadzieję tym, którzy byli rozczarowani całkowitym odwróceniem obietnic dotyczących wydajności i niezawodności jego poprzednika.

To nie znaczy, że było to bez rozczarowania. Kiedy w 2009 roku zainaugurowałem swój dysk twardy z systemem Windows 7, miałem nadzieję na czystą przerwę od problemów z ubiegłego roku. Byłem oczarowany pojęciami szybszego systemu plików, mniejszego bezpieczeństwa w twojej twarzy dzięki inteligentniejszej kontroli konta użytkownika i obietnicy bycia najbardziej przejrzystym pulpitem w historii. Chociaż te twierdzenia nie zostały w pełni zrealizowane pierwszego dnia, byłem pod wrażeniem szybkiego uruchamiania systemu, pomimo bałaganu, jaki pozostawił w moim rejestrze jego poprzednik. I co najważniejsze, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy nie było żadnych większych ataków na jądro.

Oczywiście istniały pewne roszczenia, których Windows 7 nie dostarczył natychmiast. Obiecał, że jeśli spodobają mi się moje sterowniki, będę mógł je zatrzymać. Kiedy jednak chodziło o moją kartę graficzną, nowy DirectX zmusił mnie do uaktualnienia do minimum niezbędnego pakietu sterowników, który obciążałby mój system za funkcje, których nigdy bym nie używał – tak więc inni z wcześniejszymi aplikacjami wymagającymi dużych zasobów mieliby gwarancję kompatybilności. Co więcej, Windows 7 obiecał uczciwe badanie podejrzanego kodu za pomocą Data Execution Protection, które w praktyce okazało się jednak zbyt trudne, a kwarantanna złośliwego kodu pozostaje otwarta do dziś.

Miałam nadzieję, że te kwestie zostaną rozwiązane w pakiecie serwisowym. Niestety, byłem rozczarowany, gdy Internet Explorer 9 nie dorównał szybkością konkurencji, tak bardzo, że jego silnik JavaScript mógł słusznie zostać nazwany “TeaScript”. Deklarowane cele drugiego pakietu serwisowego – zrównoważone podejście do zmniejszenia deficytów pamięci, bardziej wydajne wykorzystanie procesora i nie wszczynanie wojny z moim PlayStation – to konieczne stopniowe zmiany, ale dalekie od nadziei i zmiany obiecanego kiedyś systemu Windows 7.

Bezczynne obietnice?

Dokonując tego uroczystego wyboru, muszę również zbadać osobę kwestionującą pod względem merytorycznym. Windows 8 obiecuje bardzo nowy kierunek z przeszłości, spojrzenie i poczucie nie do poznania z ostatnich poprzednich iteracji (w tym Vista, który został zaprojektowany przez dokładnie te same osoby). W rzeczywistości, oferuje on pozytywny widok wsteczny nostalgiczny, nostalgiczny w stosunku do prostszych interfejsów z przeszłości dobrych czasów.

Ale patrzenie na tę część to nie wszystko; trzeba wziąć pod uwagę substancję. W przeciwieństwie do operatora zasiedziałego z jego menu kontekstowym i możliwością wyświetlania informacji na różne sposoby, Windows 8 jest napędzany przez nowe płytki Metro Live Tiles, które są całkowicie pozbawione niuansów i szczegółów. Oczywiście, w każdej chwili pokażą one wszystko, aby zadowolić użytkownika – aby nie przełączył się on na starszy pulpit, ale w końcu są (dosłownie) dwuwymiarowym widokiem świata. Dziś dane muszą być bardziej istotne, aktualne i/lub prawdziwe niż kiedykolwiek wcześniej. Czy naprawdę chcemy, aby złożone informacje zostały wydestylowane do postaci ładnych obrazów i okrągłych liczb wewnątrz dużych kwadratów?

Co więcej, Windows 8 sprawia, że podejmowanie decyzji dotyczących własnego systemu jest wyjątkowo trudne. Chcesz ustawić statyczne IP? Powodzenia w znalezieniu tej opcji w prawdziwie orwellowskim panelu sterowania. Próbujesz korzystać z urządzenia z niepodpisanymi sterownikami? Windows 8 sprawia, że jest to tak trudne w nadziei, że urządzenie samo się odinstaluje. Chcesz przerwać program ładujący, którego nie chciałeś uruchomić? Menedżer zadań nie pozwoli ci nawet na życie jądra. Szukasz menu startowego, które przyjęliśmy jako część naszego pulpitu od lat i na którym mogą polegać miliony? Cóż, przestań czuć się tak uprawniony.

Te frustrujące zmiany nie są przypadkowe, ani też nie są szlachetnym eksperymentem mającym na celu usprawnienie obliczeń dla mas. Zamiast tego realizują dwa kolejne wąskie, lecz powiązane ze sobą cele: 1) stworzyć jednolite doświadczenie dla 1 procenta kupujących tablety Microsoftu; oraz 2) odwołać się do najniższego wspólnego mianownika użytkowników komputerów, takich jak moja babcia, którzy uważają menu wierceń za równie skomplikowane jak wiercenia dla ropy głębinowej.

Niezdecydowanie użytkownika

Posiadanie uniwersalnego doświadczenia zarówno w przypadku tabletów, jak i komputerów stacjonarnych, ma niewątpliwie poważne wady; w końcu nawet Apple – firma, którą Microsoft niechętnie naśladuje – nawet tego nie próbuje. Jednak czyniąc to, system Windows 8 rażąco lekceważy potrzeby pozostałych 99 procent, sprawiając, że wprowadzanie danych za pomocą myszy i klawiatury jest niemalże przemyślane w tym radykalnym wydaniu. Microsoft musi wierzyć – i zapewne nie bez analogu – że te 99 procent zaakceptuje interfejs użytkownika, który faworyzuje 1 procent użytkowników dotykowych, ponieważ pewnego dnia mogą oni dołączyć do tych uprzywilejowanych nielicznych. Co gorsza, Microsoft odrzuca swój główny okręg wyborczy – użytkowników biznesowych – twierdząc, że usunęli oni Menu Start, ponieważ statystyki Customer Experience wykazały 11-procentowy spadek użycia Start, ponieważ użytkownicy wolą “przypinać” programy do paska zadań. Ignoruje to oczywiście fakt, że kiedy w zeszłym roku Microsoft podjął decyzję o usunięciu Start, 60 procent klientów korporacyjnych nadal korzystało z systemu Windows XP, jak podaje Forrester Research – systemu operacyjnego, który poprzedzał funkcję przypinania. I z pewnością muszą oni wiedzieć, że większość korporacyjnych działów IT nie pozwala swoim komputerom na zgłaszanie tych automatycznych statystyk użytkowania z powrotem do firmy Microsoft.

Więc to jest wybór, przed którym stoję. Nieco wadliwy, ale ostatecznie niezawodny operator oferujący niewielką poprawę status quo w porównaniu z rywalem, który obiecuje duży skok do przodu – pomimo tego, że opakował go w wizualizacje z przeszłości.

Może po prostu rzucę monetą.

O autorze:

Josh Sacks jest starszym współpracownikiem w firmie konsultingowej z Arlington w Wirginii. Zainteresowani czytelnicy mogą się z nim skontaktować pod adresem [e-mail protected], aby przedyskutować zalety każdego kandydata na system operacyjny.